W czwartej serii spotkań kwalifikacyjnych do finałów mistrzostw Europy 2018 reprezentantki Polski przegrały na wyjeździe z Czarnogórą 23:33 (13:14). Po nieudanym początku spotkania, Biało-czerwone zniwelowały straty i przez dwa kwadranse prowadziły wyrównaną walkę z gospodyniami. O porażce naszego zespołu zdecydowały proste błędy Polek w decydujących momentach meczu.

Polki do spotkania przystąpiły bez Karoliny Kudłacz-Gloc, która doznała bolesnego urazu okolicy biodra podczas wtorkowego treningu w Gdyni. W piątkowy wieczór po badaniach naszej kapitan w szpitalu w Bijelo Polju uznano, że nie wolno szafować zdrowiem zawodniczki.
Trener Per Johansson z kolei nie mógł skorzystać z usług lewoskrzydłowej Majdy Mehmedović. Warto zauważyć, że spotkanie cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem, a na trybunach hali Nikoljac pojawiło się nawet czterech kibiców z Polski, którzy do Czarnogóry dotarli tanimi liniami aż przez Skandynawię! Wśród obserwujących zawody pojawił się też Dragan Adzić, do niedawna selekcjoner kadry narodowej, dziś skupiający się tylko na pracy w Buducnosti Podgorica.
Nasze rodaczki do prezentacji wyprowadziła jego była podopieczna Kinga Achruk, w sobotę, tak jak na EHF Euro 2016 pełniąca funkcję kapitana. Wyjściowy skład przyjezdnych utworzyły Adrianna Płaczek – Katarzyna Janiszewska, Kinga Grzyb, Joanna Drabik, Aleksandra Zych, wspomniana już Achruk i Sylwia Lisewska.
Początek był niezwykle chaotyczny, dość powiedzieć, że dopiero ósmy atak w meczu przyniósł powodzenie – środkowa Milena Raičević rzuciła sprytnie na 1:0 dla miejscowych. Niedługo potem po błędzie podania Zych, kontrę na drugą bramkę zamieniła prawoskrzydłowa Jovanka Radičević. W szóstej minucie po karnym Lisewskiej zanotowano remis 2:2, wcześniej bowiem na listę strzelczyń wpisała się Grzyb.
Niestety, kolejny fragment zawodów to głównie popis duetu Katarina Bulatović – Radičević, to gole tych utytułowanych piłkarek sprawiły, że już w 13’ zespół Montenegro prowadził aż 8:3! Zresztą upłynął ledwie kwadrans zawodów, gdy popularna „Joka”, skutecznie egzekwująca karne, miała na swym koncie aż 7 oczek, o dwa więcej niż cała nasza drużyna.
Przy stanie 10:5 o przerwę poprosił trener Leszek Krowicki, który chwilę wcześniej wprowadził na boisko Ewę Urtnowską oraz Romanę Roszak. Reprymenda wyraźnie pomogła. Naszej bramki strzegła już Weronika Kordowiecka, a niekorzystny wynik znacznie poprawiły dwa gole z rzędu aktywnej lewoskrzydłowej Grzyb. Szkoda tylko dwóch słupków obitych przez nasz zespół w tej fazie zawodów i błędu podania Urtnowskiej, bo już wtedy bylibyśmy bliscy remisu.
Grająca przez 50 sekund w podwójnym osłabieniu Czarnogóra straciła ósmego gola za sprawą dobrze dysponowanej Roszak. A że gospodynie całkowicie zacięły się w ataku, nie dziwił czas na żądanie Johanssona w 24’, gdy jego drużyna prowadziła już tylko 10:9. Dopiero karny Radičević zakończył tę długą passę bez gola byłych wicemistrzyń olimpijskich.
Polki nie zamierzały jednak statystować na boisku, w 28’ czwarte trafienie Kingi Grzyb oznaczało gola kontaktowego na 11:12. Minutę później zanotowano remis, bo nasza rekordzistka pod względem liczby występów w kadrze sfinalizowała kontrę na 13:13. Wynik przed zmianą stron zmieniła jeszcze kołowa Bobana Klikovac, choć to nasze panie miały jako ostatnie piłkę i znów mogły wyrównać stan rywalizacji.
Po przerwie znów długo czekaliśmy na bramkę jednej ze stron. Dopiero w 35’ miejscowe przeprowadziły skuteczny atak zakończony trafieniem środkowej Raičević. Na kolejne gole Czarnogórek udanie ripostowała dwukrotnie Joanna Drabik.
Przy stanie 18:15 dla gospodyń, o drugi time-out poprosił trener Krowicki, desygnując z powrotem między słupki Adriannę Płaczek. Nasze rodaczki, grając w przewadze po karze dla Andjeli Bulatović, zremisowały ten okres 1:1, mimo dwóch dobrych szans na powodzenie. Przy wyniku 21:17 w ciągu kilkunastu sekund słupek bramki Ljubicy Nenezić obiły kolejno Joanna Kozłowska i niezmordowana Grzyb.
Kapitalnie natomiast wyglądały rzuty Sylwii Lisewskiej, po których Polki doszły na moment rywalki na -2 trafienia. Miejscowe mogły zaś w tym okresie liczyć na Jelenę Despotović i jak zwykle Radičević (11 goli w 45 minut!).
Można się zastanawiać, co byłoby, gdyby charakterna Romana Roszak wybrała na początku ostatniego kwadransa bezpieczniejsze rozwiązanie niż przerzutka w sytuacji sam na sam. Nenezić zbiła piłkę na słupek, ale proste błędy były też dziełem Czarnogórek, utrzymujących w miarę bezpieczne prowadzenie.
Gol Djurdjiny Jauković na 27:22 (51’) przybliżał miejscowe do czwartego grupowego zwycięstwa i awansu do turnieju mistrzostw Europy. Bombardierka Buducnosti włączyła się z rzutem, gdy Polki były już wyczerpane trudami rywalizacji. Końcówka była w wykonaniu naszego zespołu nieudana.
Biało-czerwone mimo ostatecznie wysokiej porażki zaprezentowały się lepiej niż w Gdyni. Trzy punkty w dwóch ostatnich kolejkach zapewnią naszej drużynie start w grudniowym czempionacie Starego Kontynentu. Najpierw, 31 maja zmierzymy się w okolicach Pescary z Włoszkami, a trzy dni później podejmiemy w Koszalinie Słowaczki. Te ostatnie pokonały dziś w bólach Italię 20:17, zrównując się w tabeli z Polską.
kw. EHF EURO 2018 / grupa 2 / 4. kolejka:
CZARNOGÓRA – POLSKA 33:23 (14:13)
Czarnogóra: Nenezić, Rajčić – Radičević 11, Jauković 3, Brnović 1, A. Klikovac 2, Ujkić, Premović, K.Bulatović 3, Pavićević 1, B.Klikovac 1, Despotović 2, A.Bulatović, Raičević 6, Grbić 3.
Polska: Płaczek, Kordowiecka – Górna 1, Michałów, Roszak 2, Grzyb 6, Janiszewska 1, Zych 1, Drabik 2, Kozłowska , Lisewska 6, Szarawaga, Achruk 4, Urtnowska.
Sędziowali: Horváth – Marton (Węgry).
***
z Czarnogóry Michał Pomorski







