Mostbet to dynamicznie rozwijający się bukmacher, który zyskuje popularność w Polsce. Firma oferuje szeroką gamę zakładów sportowych, obejmujących nie tylko piłkę nożną, ale także koszykówkę, tenis, piłkę ręczną i wiele innych dyscyplin. Dzięki intuicyjnej platformie internetowej oraz aplikacji mobilnej, gracze mogą łatwo obstawiać mecze zarówno przed rozpoczęciem, jak i w trakcie ich trwania.

Dzięki licznym promocjom i bonusom, Mostbet przyciąga nowych użytkowników i zachęca do regularnego obstawiania. Gracze mogą liczyć na atrakcyjny bonus powitalny, który obejmuje procentowy dodatek do pierwszego depozytu oraz darmowe zakłady. Ponadto, firma organizuje różnorodne promocje, które pozwalają na uzyskanie dodatkowych korzyści w trakcie gry.

Mostbet kładzie duży nacisk na bezpieczeństwo transakcji oraz ochronę danych osobowych swoich użytkowników. Posiada licencję, która zapewnia legalność działania na polskim rynku. Firma stale rozwija swoją ofertę, wprowadzając nowe funkcje oraz usprawnienia, które umożliwiają jeszcze łatwiejsze korzystanie z usług bukmacherskich w Polsce.

Mostbet casino v Česku je oblíbené online kasino, které nabízí širokou škálu her, od slotů po stolní hry. S moderním designem a intuitivním rozhraním je ideální pro všechny hráče, kteří hledají vzrušení a kvalitní zábavu. Kasino také láká hráče různými bonusy a promoakcemi, které jsou skvělým způsobem, jak si zpříjemnit hru.

Díky aplikaci Mostbet casino mohou hráči snadno přistupovat k oblíbeným hrám i na svých mobilních zařízeních. Tato mobilní verze je optimalizována pro pohodlné hraní a nabízí všechny funkce, které jsou k dispozici na desktopové verzi. S jednoduchým vkladem a výběrem prostředků je hraní dostupné pro širokou veřejnost.

Mostbet casino dbá na bezpečnost svých uživatelů a nabízí šifrované transakce i ochranu osobních údajů. Díky tomu je hráčům zajištěno férové a bezpečné herní prostředí, což je pro každého důležité při online hraní.

24 marca 2018

Biało-czerwone ponownie słabsze od Czarnogóry

W czwartej serii spotkań kwalifikacyjnych do finałów mistrzostw Europy 2018 reprezentantki Polski przegrały na wyjeździe z Czarnogórą 23:33 (13:14). Po nieudanym początku spotkania, Biało-czerwone zniwelowały straty i przez dwa kwadranse prowadziły wyrównaną walkę z gospodyniami. O porażce naszego zespołu zdecydowały proste błędy Polek w decydujących momentach meczu.

razem_hymn

Polki do spotkania przystąpiły bez Karoliny Kudłacz-Gloc, która doznała bolesnego urazu okolicy biodra podczas wtorkowego treningu w Gdyni.  W piątkowy wieczór po badaniach naszej kapitan w szpitalu w Bijelo Polju uznano, że nie wolno szafować zdrowiem zawodniczki.

Trener Per Johansson z kolei nie mógł skorzystać z usług lewoskrzydłowej Majdy Mehmedović.  Warto zauważyć, że spotkanie cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem, a na trybunach hali Nikoljac pojawiło się nawet czterech kibiców z Polski, którzy do Czarnogóry dotarli tanimi liniami aż przez Skandynawię!  Wśród obserwujących zawody pojawił się też Dragan Adzić, do niedawna selekcjoner kadry narodowej, dziś skupiający się tylko na pracy w Buducnosti Podgorica.

Nasze rodaczki do prezentacji wyprowadziła jego była podopieczna Kinga Achruk, w sobotę, tak jak na EHF Euro 2016 pełniąca funkcję kapitana. Wyjściowy skład przyjezdnych utworzyły Adrianna Płaczek –  Katarzyna Janiszewska, Kinga Grzyb, Joanna Drabik, Aleksandra Zych, wspomniana już Achruk i Sylwia Lisewska.

Początek był niezwykle chaotyczny, dość powiedzieć, że dopiero ósmy atak w meczu przyniósł powodzenie – środkowa Milena Raičević rzuciła sprytnie na 1:0 dla miejscowych.  Niedługo potem po błędzie podania Zych, kontrę na drugą bramkę zamieniła prawoskrzydłowa Jovanka Radičević. W szóstej minucie po karnym Lisewskiej zanotowano remis 2:2, wcześniej bowiem na listę strzelczyń wpisała się Grzyb.

Niestety, kolejny fragment zawodów to głównie popis duetu Katarina Bulatović – Radičević, to gole tych utytułowanych piłkarek sprawiły, że już w 13’ zespół Montenegro prowadził aż 8:3! Zresztą upłynął ledwie kwadrans zawodów, gdy  popularna „Joka”, skutecznie egzekwująca karne, miała na swym koncie aż 7 oczek, o dwa więcej niż cała nasza drużyna.

Przy stanie 10:5 o przerwę poprosił trener Leszek Krowicki, który chwilę wcześniej wprowadził na boisko Ewę Urtnowską oraz Romanę Roszak. Reprymenda wyraźnie pomogła. Naszej bramki strzegła już Weronika Kordowiecka, a niekorzystny wynik znacznie poprawiły dwa gole z rzędu aktywnej lewoskrzydłowej Grzyb. Szkoda tylko dwóch słupków obitych przez nasz zespół w tej fazie zawodów i błędu podania Urtnowskiej, bo już wtedy bylibyśmy bliscy remisu.

Grająca przez 50 sekund w podwójnym osłabieniu Czarnogóra straciła ósmego gola za sprawą dobrze dysponowanej Roszak. A że gospodynie całkowicie zacięły się w ataku, nie dziwił czas na żądanie Johanssona w 24’, gdy jego drużyna prowadziła już tylko 10:9. Dopiero karny Radičević zakończył tę długą passę bez gola byłych wicemistrzyń olimpijskich.

Polki nie zamierzały jednak statystować na boisku, w 28’ czwarte trafienie Kingi Grzyb oznaczało gola kontaktowego na 11:12. Minutę później zanotowano remis, bo nasza rekordzistka pod względem liczby występów w kadrze sfinalizowała kontrę na 13:13.  Wynik przed zmianą stron zmieniła jeszcze kołowa Bobana Klikovac, choć to nasze panie miały jako ostatnie piłkę i znów mogły wyrównać stan rywalizacji.

Po przerwie znów długo czekaliśmy na bramkę jednej ze stron. Dopiero w 35’ miejscowe przeprowadziły skuteczny atak zakończony trafieniem środkowej Raičević. Na kolejne gole Czarnogórek udanie ripostowała dwukrotnie Joanna Drabik.

Przy stanie 18:15 dla gospodyń, o drugi time-out poprosił trener Krowicki, desygnując z powrotem między słupki Adriannę Płaczek. Nasze rodaczki, grając w przewadze po karze dla Andjeli Bulatović, zremisowały ten okres 1:1, mimo dwóch dobrych szans na powodzenie. Przy wyniku 21:17 w ciągu kilkunastu sekund słupek bramki Ljubicy Nenezić obiły kolejno Joanna Kozłowska i niezmordowana Grzyb.

Kapitalnie natomiast wyglądały rzuty Sylwii Lisewskiej, po których Polki doszły na moment rywalki na  -2 trafienia. Miejscowe mogły zaś w tym okresie liczyć na Jelenę Despotović i jak zwykle Radičević (11 goli w 45 minut!).

Można się zastanawiać, co byłoby, gdyby charakterna Romana Roszak wybrała na początku ostatniego kwadransa bezpieczniejsze rozwiązanie niż przerzutka w sytuacji sam na sam. Nenezić zbiła piłkę na słupek, ale proste błędy były też dziełem Czarnogórek, utrzymujących w miarę bezpieczne prowadzenie.

Gol Djurdjiny Jauković na 27:22 (51’) przybliżał miejscowe do czwartego grupowego zwycięstwa i awansu do turnieju mistrzostw Europy. Bombardierka Buducnosti włączyła się z rzutem, gdy Polki były już wyczerpane trudami rywalizacji. Końcówka była w wykonaniu naszego zespołu nieudana.

Biało-czerwone mimo ostatecznie wysokiej porażki zaprezentowały się  lepiej niż w Gdyni. Trzy punkty w dwóch ostatnich kolejkach zapewnią naszej drużynie start w grudniowym czempionacie Starego Kontynentu. Najpierw, 31 maja zmierzymy się w okolicach Pescary z Włoszkami, a trzy dni później podejmiemy w Koszalinie Słowaczki.  Te ostatnie pokonały dziś w bólach Italię 20:17, zrównując się w tabeli z Polską.

kw. EHF EURO 2018 / grupa 2 / 4. kolejka:

CZARNOGÓRA – POLSKA 33:23 (14:13)

Czarnogóra: Nenezić, Rajčić – Radičević 11, Jauković 3, Brnović 1, A. Klikovac 2, Ujkić, Premović, K.Bulatović  3, Pavićević  1, B.Klikovac 1, Despotović 2, A.Bulatović, Raičević 6, Grbić 3.

Polska: Płaczek, Kordowiecka –  Górna 1, Michałów, Roszak 2, Grzyb 6, Janiszewska 1, Zych 1, Drabik 2, Kozłowska , Lisewska 6, Szarawaga, Achruk 4, Urtnowska.

Sędziowali: Horváth – Marton (Węgry).

***

z Czarnogóry Michał Pomorski

 

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji

Pin It on Pinterest