Mostbet to dynamicznie rozwijający się bukmacher, który zyskuje popularność w Polsce. Firma oferuje szeroką gamę zakładów sportowych, obejmujących nie tylko piłkę nożną, ale także koszykówkę, tenis, piłkę ręczną i wiele innych dyscyplin. Dzięki intuicyjnej platformie internetowej oraz aplikacji mobilnej, gracze mogą łatwo obstawiać mecze zarówno przed rozpoczęciem, jak i w trakcie ich trwania.

Dzięki licznym promocjom i bonusom, Mostbet przyciąga nowych użytkowników i zachęca do regularnego obstawiania. Gracze mogą liczyć na atrakcyjny bonus powitalny, który obejmuje procentowy dodatek do pierwszego depozytu oraz darmowe zakłady. Ponadto, firma organizuje różnorodne promocje, które pozwalają na uzyskanie dodatkowych korzyści w trakcie gry.

Mostbet kładzie duży nacisk na bezpieczeństwo transakcji oraz ochronę danych osobowych swoich użytkowników. Posiada licencję, która zapewnia legalność działania na polskim rynku. Firma stale rozwija swoją ofertę, wprowadzając nowe funkcje oraz usprawnienia, które umożliwiają jeszcze łatwiejsze korzystanie z usług bukmacherskich w Polsce.

Mostbet casino v Česku je oblíbené online kasino, které nabízí širokou škálu her, od slotů po stolní hry. S moderním designem a intuitivním rozhraním je ideální pro všechny hráče, kteří hledají vzrušení a kvalitní zábavu. Kasino také láká hráče různými bonusy a promoakcemi, které jsou skvělým způsobem, jak si zpříjemnit hru.

Díky aplikaci Mostbet casino mohou hráči snadno přistupovat k oblíbeným hrám i na svých mobilních zařízeních. Tato mobilní verze je optimalizována pro pohodlné hraní a nabízí všechny funkce, které jsou k dispozici na desktopové verzi. S jednoduchým vkladem a výběrem prostředků je hraní dostupné pro širokou veřejnost.

Mostbet casino dbá na bezpečnost svých uživatelů a nabízí šifrované transakce i ochranu osobních údajů. Díky tomu je hráčům zajištěno férové a bezpečné herní prostředí, což je pro každého důležité při online hraní.

17 kwietnia 2007

Sośnica i AZS na krawędzi ekstraklasy

Gramy do końca. Tak przynajmniej zapewniły mnie dziewczęta po przegranym meczu ze Startem. I mówiły to w sobotę nie znając jeszcze wyniku meczu Ruchu Chorzów z Katowicami. Może bez obciążenia psychicznego odbudujemy nasz honor – mówi dla "Sportu" trener gliwickiej Sośnicy, Irena Johan. Ruch, który również jest zagrożony spadkiem, wygrał jednak mecz w Katowicach i ma na trzy kolejki przed zakończeniem cztery punkty przewagi nad Sośnicą i lepszy bilans bezpośrednich spotkań.

– Dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe, ale w zasadzie kwestia spadku jest przesądzona. Nawet gdyby Ruch dwa razy się potknął, w Elblągu i u nas, to w ostatnim meczu gra. u siebie z Katowicami i pewnie postawi kropkę nad i".

W Gliwicach nikt nie pamięta dokładnie kiedy Sośnica spadla po raz ostatni z ekstraklasy. Jeśli ktoś może coś wiedzieć na ten temat, to na pewno Irena Johan, która jest prawdziwą encyklopedią historii tego zasłużonego dla polskiej piłki ręcznej klubu.

– Pierwszy spadek przytrafi! nam się w 1976 lub 77 roku. Zbiegł się on z oddaniem hali w Sośnicy, bo wcześniej graliśmy w Bielszowicach – przypomina sobie Irena Johan. – Potem było falowanie, sezon do góry i spadek, awans i degradacja. Dopiero trener o warszawskim rodowodzie, Witold Rzepka w 1982 lub rok później wprowadził nas na stałe o ekstraklasy.

A całkiem niedawno, jak sobie przypomina szkoleniowiec Sośnicy, nadeszły tłuste lata. W 1995, 1999, 2001 roku klub zdobywał wicemistrzostwo kraju. Nie udało się jednak pozyskać strategicznego sponsora, kryzys górnictwa nie ominął Gliwic, a miasto nie wykazało praktycznie żadnego sentymentu dla żeńskiej piłki ręcznej. Co roku uciekały więc w Polskę najlepsze zawodniczki, tylko przed tegorocznymi rozgrywkami Sośnicę opuściły Agnieszka Jochymek, Gabriela Kornacka, Joanna Kozyra – reprezentantki kraju, a także Izabela KopećDominika Dolny. Z nimi w składzie zapewne byłyby play offy, a nie spadek. – Tak jak zapowiada! trener Harald Tłuczykont, nie będzie to łatwy sezon dla nas i niestety ten czarny scenariusz się sprawdza – dodaje Irena Johan. – Mam pod koniec tygodnia spotkać się z szefostwem klubu i zobaczymy jakie będą ustalenia zarządu, jakie mamy plany na przyszły sezon. Być może trzeba będzie na jakiś czas zapomnieć o sukcesach i wejść szeroką ławą młodych zawodniczek.

W Katowicach nie mają już złudzeń w kwestii utrzymania. Porażka z Ruchem oznacza pożegnanie z ekstraklasą sympatycznych akademiczek, aczkolwiek pytanie, co dalej – jest równie aktualne, jak w Gliwicach. – Żałuję tej porażki, bo chcieliśmy powalczyć chociaż o 11. miejsce. Przecież może się powtórzyć sytuacja sprzed roku, gdy nikt nie chciał wejść do ekstraklasy, a takie mam sygnały – przyznaje sekretarz AZS AWF Katowice Czesław Bzikot. – Pod koniec tygodnia zbiera się na sesji wyjazdowej zarząd klubu i wtedy zapadną jakieś decyzje. Na pewno chcielibyśmy utrzymać zespół, choć wiem, że za Krysią Wasiuk, czy Anną Szafnicką chodzą już inne kluby.

Akademiczki również rok temu nie utrzymały się w lidze, ale wówczas było to jednak zdecydowanie inne spadanie. Dziś działacze klubowi i przede wszystkim trener Adam Michalski mogą czuć satysfakcję, bo zespół w kilku meczach pokazał „pazurki" i łatwo się nie poddał. – Plany trzeba układać z perspektywą dwóch-trzech lat – podkreśla Czesław Bzikot. – Na szczęście nam brak pieniędzy nie grozi, choć zupełnie inne stawki wchodzą w grę w ekstraklasie i w I lidze. W najwyższej klasie rozgrywkowej wysokość dotacji to prawie 105 tysięcy złotych plus 100 tysięcy z ogólnej puli, co zabezpiecza nam wszystko. Klasę niżej otrzymamy już tylko niecałe 36 tysięcy dotacji, a to może nam nieco skomplikować sytuację.

Zbigniew Cieńciała

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji

Pin It on Pinterest