Mostbet to dynamicznie rozwijający się bukmacher, który zyskuje popularność w Polsce. Firma oferuje szeroką gamę zakładów sportowych, obejmujących nie tylko piłkę nożną, ale także koszykówkę, tenis, piłkę ręczną i wiele innych dyscyplin. Dzięki intuicyjnej platformie internetowej oraz aplikacji mobilnej, gracze mogą łatwo obstawiać mecze zarówno przed rozpoczęciem, jak i w trakcie ich trwania.

Dzięki licznym promocjom i bonusom, Mostbet przyciąga nowych użytkowników i zachęca do regularnego obstawiania. Gracze mogą liczyć na atrakcyjny bonus powitalny, który obejmuje procentowy dodatek do pierwszego depozytu oraz darmowe zakłady. Ponadto, firma organizuje różnorodne promocje, które pozwalają na uzyskanie dodatkowych korzyści w trakcie gry.

Mostbet kładzie duży nacisk na bezpieczeństwo transakcji oraz ochronę danych osobowych swoich użytkowników. Posiada licencję, która zapewnia legalność działania na polskim rynku. Firma stale rozwija swoją ofertę, wprowadzając nowe funkcje oraz usprawnienia, które umożliwiają jeszcze łatwiejsze korzystanie z usług bukmacherskich w Polsce.

Mostbet casino v Česku je oblíbené online kasino, které nabízí širokou škálu her, od slotů po stolní hry. S moderním designem a intuitivním rozhraním je ideální pro všechny hráče, kteří hledají vzrušení a kvalitní zábavu. Kasino také láká hráče různými bonusy a promoakcemi, které jsou skvělým způsobem, jak si zpříjemnit hru.

Díky aplikaci Mostbet casino mohou hráči snadno přistupovat k oblíbeným hrám i na svých mobilních zařízeních. Tato mobilní verze je optimalizována pro pohodlné hraní a nabízí všechny funkce, které jsou k dispozici na desktopové verzi. S jednoduchým vkladem a výběrem prostředků je hraní dostupné pro širokou veřejnost.

Mostbet casino dbá na bezpečnost svých uživatelů a nabízí šifrované transakce i ochranu osobních údajů. Díky tomu je hráčům zajištěno férové a bezpečné herní prostředí, což je pro každého důležité při online hraní.

13 lutego 2007

To dopiero początek sukcesów

Srebro to w ogóle największy sukces w historii tej dyscypliny w Polsce. Pierwszy krok został zrobiony. A przecież ci chłopcy nie są wypaleni. Stać ich na kolejne sukcesy. Jedni mają 26-27, a kolejna grupa 29-30 lat. Przed wszystkimi jeszcze kilka lat grania na wysokim poziomie. Cieszymy się srebrem, ale już o nim zapominamy, bo przed nami kolejne cele. Musimy się dobrze przygotować. Najważniejszy jest wyjazd na igrzyska, bo to marzenie każdego sportowca.– mówi dla portalu NaszeMiasto.pl trener Bogdan Wenta o

– Minęło już trochę czasu od meczu finałowego z Niemcami. Jak teraz – tak na spokojnie – ocenia pan sukces jakim było zdobycie srebrnego medalu?

– Zespół zagrał na sto procent zaangażowania, z wiarą w sukces. Z każdym rywalem walczyliśmy o zwycięstwo. A duży potencjał tkwił w tej drużynie od dawna, tylko trzeba było przełożyć go na wyniki. Kluczowe okazało się przekonanie zawodników do gry zespołowej kosztem egoistycznych, indywidualnych popisów.

– Jak pan to zrobił, że piłkarze uwierzyli, że z każdym rywalem mogą walczyć o zwycięstwo?

– Poprzez dialog. Wraz z Danielem Waszkiewiczem dużo rozmawialiśmy z naszymi szczypiornistami. To była konwersacja, a nie – jak to często bywa w lidze polskiej – monolog trenera. Oczywiście, to do mnie należały ostateczne decyzje. Wsłuchiwałem się jednak w sugestie zawodników, bo w końcu to oni są na boisku.

– Karol Bielecki powiedział, że to dopiero początek.

Fot/Grzegorz Rogiński: Na kolejny medal kibice czekali 25 lat

– I ja się z nim zgadzam. 25 lat czekaliśmy na medal mistrzostw świata. A srebro to w ogóle największy sukces w historii tej dyscypliny w Polsce. Pierwszy krok został zrobiony. A przecież ci chłopcy nie są wypaleni. Stać ich na kolejne sukcesy. Jedni mają 26-27, a kolejna grupa 29-30 lat. Przed wszystkimi jeszcze kilka lat grania na wysokim poziomie. Cieszymy się srebrem, ale już o nim zapominamy, bo przed nami kolejne cele. Musimy się dobrze przygotować. Najważniejszy jest wyjazd na igrzyska, bo to marzenie każdego sportowca.

Na igrzyska pojedzie mistrz Europy. Myślicie o tym turnieju czy już o kwalifikacjach przedolimpijskich?

– Na razie to chcemy się do tych mistrzostw Europy zakwalifikować. W czerwcu czeka nas dwumecz z niżej notowaną Holandią. Jednak słabeuszy dzisiaj już nie ma, a reprezentanci Holandii też grają w Bundeslidze. Nie zmienia to faktu, że każdy inny wynik niż nasz awans byłby dużym rozczarowaniem. Zdobycie mistrzostwa Europy jest możliwe, ale myślimy też o turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk. Otworzyła się przed nami olbrzymia szansa, bo przecież wygraliśmy prawo do organizacji takiego turnieju.

– Co pan powie na to, żeby taki turniej odbył się w Gdańsku?

– Urodziłem się i wychowałem w Gdańsku i może to źle zabrzmi, ale chcę zagrać ten turniej w takim miejscu, gdzie jest hala na 5-7 tysięcy ludzi i będzie wypełniona. I nieważne czy to będzie Gdańsk, czy może Szczecin, Poznań, Olsztyn, Warszawa, Katowice lub Poznań. A w Gdańsku graliśmy towarzyskie spotkania z Rumunią i na trybunach było 200 osób, w tym głównie rodziny zawodników. Tak być nie może. W eliminacjach do mistrzostw świata z Grecją graliśmy we Wrocławiu i mam pewne zastrzeżenia do organizacji. A wiem, że w hali Ludowej też chcą mieć ten turniej. Słyszę też głosy, że w Kielcach jest hala i klimat dla piłki ręcznej. Atmosfera może i jest. A hala? Na 2-3 tysiące ludzie to za mało.

Fot/Grzegorz Rogiński: Powiatanie srebrnej drużyny na lotnisku Okęcie– Do gdańskiego pomysłu widzę, że jest pan sceptycznie nastawiony.

– To nie tak. Domyślam się, że w Gdańsku turniej miałby się odbyć nie na obiektach AWFiS, a w hali "Olivia". Do organizacji pali się teraz każdy, bo jest wyjątkowe zainteresowanie piłką ręczną. Ja jednak chcę mieć pełne trybuny. Jeśli tak będzie, to proszę bardzo, mogę grać w Gdańsku. Chłopcy przekonali się na mistrzostwach w Niemczech jak może wyglądać widowisko sportowe. Duże hale były w pełni wypełnione. Podziwiam organizatorów Ligi Światowej. Tam wszystko jest dopięte na ostatni guzik i wspaniale zorganizowane. Pełne trybuny żyją, a dla zawodników to dodatkowy impuls. Chcę tego samego. Tymczasem na stronie internetowej związku widzę konkurs na zorganizowanie meczu z Holandią. Przecież my jesteśmy wicemistrzami świata, trzeba umieć sprzedać taki mecz. Czy to oznacza, że mamy z kadrą jechać grać tam, gdzie zapłacą. Przecież to chore. Graliśmy pewnego razu mecz w Radomiu i po spotkaniu – nikomu nie ubliżając – usłyszałem od szwedzkiego arbitra, że w takim kurniku to on jeszcze nie sędziował. Był turniej w Sanoku, gdzie Czesi i Słowacy mieli bliżej niż moi zawodnicy, którzy jechali 18 godzin. Musi być logistycznie dobre rozwiązanie. To są profesjonaliści. Przyjeżdżają, grają i wyjeżdżają.

– Piłka ręczna w Polsce kuleje. Wasz sukces ją dźwignie?

– Trzeba go wykorzystać. Ten produkt trzeba umieć sprzedać. Nie chce mi się już słuchać byłych zawodników, którzy tylko mówią i mówią. A ja pytam, co zrobili dla piłki ręcznej. Dzisiaj jeszcze trudno powiedzieć czy dyscyplina zyska. Czas pokaże jak to wicemistrzostwo świata zostanie spożytkowane.

– Boli pana, że piłka ręczna w Gdańsku padła?

– Tak. I to bardzo. Mój związek z Polską to właśnie Gdańsk. Było Wybrzeże, była Spójnia, a teraz jest AZS AWFiS Gdańsk. I to tylko pierwsza liga. Gdyby nie profesor Janusz Czerwiński, to już w ogóle nie byłoby szczypiorniaka. Słyszę głosy odbudowy. Na to trzeba czasu i – co ważne – organizacja konkretnego kapitału. Gdyby tak się stało, z przyjemnością zabrałbym się za odbudowę piłki ręcznej w Gdańsku wraz z Danielem Waszkiewiczem.

– Chyba raczej trudno byłoby przebić stawki z Bundesligi?

– Znam płace w Kielcach, Płocku czy Lubinie i różnice nie są aż tak duże.

– Często pan podkreśla dobrą współpracę z Waszkiewiczem. Łatwiej wam się zrozumieć, bo pan jest wybuchowy, a pana partner spokojny?

– Widziałem, że prędzej czy później będziemy pracować razem. Zawsze mi się wydawało jednak, że to Daniel będzie tym pierwszym w kadrze, a ja drugim. Stało się inaczej. Ale pracę sobie ułożyliśmy bardzo dobrze. Znamy się 30 lat i rozumiemy wspaniale. Na pewno różnica charakterów pomaga, ale nie do końca się z nią zgadzam. Daniela znam bardzo dobrze i wiem, że potrafi być ekspresyjny i agresywny.

– Na koniec zapytam, co słychać u pana brata, Eugeniusza?

– Gra w niemieckiej lidze regionalnej. Już bardziej dla przyjemności. Teraz liczy się praca, rodzina. U mnie podobnie. Do piłki ręcznej ciągnie, ale piękny czas kariery sportowej już minął i teraz na boisko wychodzi się dla własnej kondycji. Ja wybrałem zawód trenera i już się przekonałem, że to ciężki kawałek chleba.

Paweł Stankiewicz

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji

Pin It on Pinterest