24 marca 2013

Niewykorzystana szansa Wiślaków

Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock po raz kolejny nie zdołali pokonać Team Tvis Holstebro. Tym razem Duńczycy okazali się lepsi o jedną bramkę (27:26), a o wyniku zadecydowały błędy oraz nieskuteczna gra „Nafciarzy”. Wicemistrzowie Polski zmarnowali więc szansę na awans do ćwierćfinału Pucharu EHF.

/Fot. Piotr Augustyniak

Przed ostatnią kolejką fazy grupowej Wiślacy musieli nie tylko wygrać, ale również liczyć na korzystne rezultaty innych spotkań. Całe szczęście w sobotnim pojedynku Maribor Branik przegrał z norweskim Elverum, dzięki czemu „Nafciarze” byli zdani jedynie na siebie. Do awansu potrzebne były „tylko” dwa punkty. Spotkanie Team Tvis i Wisły zapowiadało się więc bardzo ciekawie, bowiem drużyna, która wyszła z tego pojedynku zwycięsko zajmowała pierwsze miejsce w grupie C. 

Dopiero w 5. minucie pierwszą bramkę dla płocczan zdobył Nikola Eklemović. Była to zasługa dobrej gry gospodarzy, szczególnie w obronie. Od samego początku sposobem na zdobycie bramki miały być dogrania do koła, jednak dobrze dysponowany w ostatnich meczach Kamil Syprzak, był uważnie pilnowany i nie miał zbyt wielu szans na pokonanie bramkarza. Stworzyło to okazję dla Michała Kubisztala, który zdobywając dwie bramki z rzędu doprowadził do stanu 4:3 (10’). Chwilę później dobrym podaniem do Sypy popisał się Ivan Nikčević i był już remis.

Płocczanie wyraźnie potrzebowali kilku minut, by wejść w mecz. Poprawiła się ich postawa w defensywie, co umożliwiło wyprowadzenie kontrataków. Po jednym z nich faulowany był Ghionea, jednak rzutu karnego nie wykorzystał Nikčević. Co prawda „Nafciarze” nie mogli pochwalić się dobrą skutecznością, to jednak utrzymywali dystans do gospodarzy. Ci natomiast nie mieli większych problemów ze zdobyciem bramki. Nie poskutkowała nawet przerwa w grze, o która poprosił Lars Walther oraz doping płockich kibiców.

W szeregach Wisły brakowało osoby, która weźmie na siebie ciężar gry, nie popełniając przy tym prostych błędów. Problemem okazała się podwyższona obrona Team Tvis. Na domiar złego formą nie zachwycał Marin Šego, przez co na osiem minut przed końcem pierwszej połowy gospodarze prowadzili 10:6. Całe szczęście końcówka tej części meczu należała do wicemistrzów Polski, którzy wykorzystali okres słabszej gry Duńczyków i zdobyli pięć bramek w przeciągu czterech minut (12:13).

Po przerwie gospodarze wzięli się w garść i zaczęli odrabiać straty. Co prawda obie drużyny nie zachwycały skutecznością, jednak to Duńczycy zdołali wyjść na prowadzenie. Gdy po trafieniu Adama Wiśniewskiego było 17:17, rzut karny obronił Marcin Wichary. Wydawało się, że będzie przełomowy moment lecz niestety chwilę później „Gadżet” otrzymał karę dwóch minut.  

Wicemistrzowie Polski, podobnie jak w Płocku, chcieli zrobić bohatera z bramkarza Team Tvis, Rasmusa Linde. Całe szczęście również Wichary zapisywał na swoim koncie skuteczne interwencje. Na kwadrans przed końcem „niebeisko-biało-niebiescy” wykorzystali moment zawahania Duńczyków i po rozciągnięciu akcji doprowadzili do kolejnego już remisu (18:18). Wtedy to dwukrotnie trafił Paweł Paczkowski (20:20; 49’).

Niestety karę dwóch minut otrzymał Valentin Ghionea. Otworzyło to szczypiornistom Team Tvis szansę na wypracowanie przewagi. Pomogli im w tym sami płocczanie, którzy zbyt szybko pragnęli oddać rzut na bramkę rywala, przez co zaliczali kolejne straty. Na nieszczęście na ławkę kar powędrował również Adam Twardo. Sytuację starał się uspokoić Lars Walther, który poprosił o czas oraz przekazał swoim podopiecznym cenne wskazówki.

Wystarczyła minuta, by po dwóch trafieniach Wiśniewskiego zbliżyć się do Duńczyków (23:22; 53’). Szansą dla Wisły była kara dwóch minut Thomsena, jednak niecelny rzut Paczkowskiego oraz faul w ataku Eklemovicia uniemożliwiły zdobycie bramki. Momentalnie wykorzystali to gospodarze, którzy grając w osłabieniu zdobyli dwie bramki i w 56. minucie prowadzili już 25:22.

Gospodarze pewnie zmierzali po zwycięstwo i nie robili sobie nic z ataków płocczan oraz ich nieszczelnej i zbyt wolnej defensywy. Z każdą akcją zyskiwali pewność siebie oraz zaczynali cieszyć się z awansu do dalszej fazy rozgrywek. Sytuację powstrzymał Lars Walther, który poprosił o czas, a bramkarza dwukrotnie pokonał Michał Kubisztal (26:25). Wtedy to, po nie do końca słusznej decyzji sędziów, karę otrzymał Muhamed Toromanović, a trafienie Hansena przypieczętowało awans Duńczyków do ćwierćfinału Pucharu EHF.  

Team Tvis Holstebro – Orlen Wisła Płock 27:26 (12:13)

Team Tvis: Lind, Petersen – Christiansen 8, Bramming 5 (3), Nielsen M 4, Hansen 3, Larsen 3 (1), Nielsen A. 2, Thomsen 1, Thoustrup 1, Sőrensen.

Orlen Wisła: Šego, Wichary – Kubisztal 9, Wiśniewski 3, Ghionea 3 (1), Toromanović 2, Eklemović 2, Kavaš 2, Paczkowski 2, Ilyés 2, Syprzak 1, Nikčević, Twardo, Spanne.

Kary: Team Tvis – 6 min. (Thomsen 4’; Sőrensen 2’); Orlen Wisła – 14 min. (Toromanović 4’; Twardo 4’; Wiśniewski 2’; Ghionea 2’; Eklemović 2’)

Sędziowali: Alvarez Mata – Bustamante Lopez (Hiszpania).

dla zprp.pl Piotr Czajkowski 

SKLEP KIBICA

Kup koszulkę reprezentacji

Pin It on Pinterest